Macie pojęcie, że słodycz to nie wszystko, że istnieją inne smaki, które równoważą się i spotykają w jednym punkcie 0, który jest niczym i wszystkim zarazem - nirwaną i stanem błogości, do którego nie potrzebne są bodźce zewnętrzne, smaki, zapachy, komfort, ból, a nawet miłość, czy jej brak. Potrzebna jest świadomość naszego własnego wnętrza, jego bogactwa a zarazem prostoty. Potrzebna jest jego równowaga, do której dążymy wytrwale jak życie długie, gubiąc się na wysokościach euforii i w dolinach depresji, czołgając się po cienkiej linie rozciągniętej pomiędzy tymi odczuciami.
"pójdę boso.." szczęśliwej drogi już czas..", "wsiąść do pociągu byle jakiego.." macie jeszcze jakieś fajne cytaty?
czwartek, 26 kwietnia 2012
środa, 25 kwietnia 2012
Hello Kitty a sztuka komponowania babeczek
Hello Kitty na iphonie, oznacza chwilę spokoju.. zupa na kolację wstawiona, biorę się za pisanie..
Chciałam zatem z radością donieść, że wyprodukowałam pierwszą, testową porcję babeczek.. kurcze jakie to proste, a to wilgotne wnętrze i bogactwo smaku powala.. Dam wam przepis.. w sekrecie.. Nie muszę dodawać, że podaje go za siostrą - moją mentorką babeczkową!
Przygotuj dużą szklankę i wsyp do niej:
ok. 3/4 mąki wraz z płaską łyżeczką sody oraz dosyp do pełna płatki owsiane i ziarna słonecznika, ew. zmielone orzechy lub migdały - następnie, wsyp zawartość do miseczki.
do tej samej szklanki wlej 1/3 szkl. oleju, dodaj 1 jajko, dopełnij jogurtem greckim lub maślanką (ponoć najlepsza), jakby było za gęste dolej trochę mleka, zawartość szklanki również wlej do miski z sypkimi produktami oraz dodaj ok. 2 łyżek cukru i wymieszaj - wystarczy łyżką!
A teraz wariacje babeczkowe:
- można rozpuścić trochę gorzkiej czekolady i dodać do części ciasta.. hmm
- można, a nawet trzeba wsadzić w środek babeczki nieduży kawałek czekolady, z nadzieniem dowolnym lub raczej konweniującym z resztą wsadu babeczkowego, który akurat zaplanowaliśmy, lub po prostu mieliśmy w lodówce nocną - nieodparcie babeczkową porą!
- świetnym dodatkiem jest również serek ricotta lub mascarpone lub jeszcze popróbuję z tłustym twarogiem, który mieszamy z zawartością torebeczki cukru waniliowego i dajemy kleksa do wnętrza. Najlepiej jest przykryć szczelnie tegoż kleksa, żeby zawartość nie wykipiała poza naszą fajną babeczkę - siostra mi tak radziła, ale i tak za pierwszym razem nie dość szczelnie przykryłam warstwą czekoladową i wypłynęła cenna zawartość, którą - rzecz oczywista, spożyłam wprost z blachy za pomocą kończyn górnych;)
- następnym murowanym efektem smakowym jest zagłębienie w środku dowolnego owoca, ja uwielbiam truskawki i dodałam je do pierwszej historycznej produkcji babeczkowej
- o innych świetnych pomysłach smakowych jeszcze zapewne doniosę, wraz z dalszymi próbami nad bronią babeczkową..
Cóż, pisałabym z wielką błogością o sztuce babeczkowej jeszcze ze dwie lampki wina, ale ta jedna musi mi na razie wystaczyć, bo Hello Kitty się skończyło i już się zmywam.. AAAAAA
ps. zapomniałam napisać co za sztuki wykonałam - są to babeczki składające się z kolejnych warstw:
jasna baza, serek maskarpone, w to upchnięty kawałek czekolady o nadzieniu truskawkowym, wraz z kawałkiem truskawki, to pokryte warstwą czekoladową i czerwoniasta truskawka na wierzch... hmmm, dla dzieci wersja bez owoców, boże zmiłuj się nad ich ubogością kubków smakowych - bo nie wiedzą co tracą:)
.. to jeszcze pół lampeczki i do obierania ziemniaków - mąż smakuje się w śledziach - myślę że i na taki smak babeczkowy przyjdzie pora! BON APETIT
Chciałam zatem z radością donieść, że wyprodukowałam pierwszą, testową porcję babeczek.. kurcze jakie to proste, a to wilgotne wnętrze i bogactwo smaku powala.. Dam wam przepis.. w sekrecie.. Nie muszę dodawać, że podaje go za siostrą - moją mentorką babeczkową!
Przygotuj dużą szklankę i wsyp do niej:
ok. 3/4 mąki wraz z płaską łyżeczką sody oraz dosyp do pełna płatki owsiane i ziarna słonecznika, ew. zmielone orzechy lub migdały - następnie, wsyp zawartość do miseczki.
do tej samej szklanki wlej 1/3 szkl. oleju, dodaj 1 jajko, dopełnij jogurtem greckim lub maślanką (ponoć najlepsza), jakby było za gęste dolej trochę mleka, zawartość szklanki również wlej do miski z sypkimi produktami oraz dodaj ok. 2 łyżek cukru i wymieszaj - wystarczy łyżką!
A teraz wariacje babeczkowe:
- można rozpuścić trochę gorzkiej czekolady i dodać do części ciasta.. hmm
- można, a nawet trzeba wsadzić w środek babeczki nieduży kawałek czekolady, z nadzieniem dowolnym lub raczej konweniującym z resztą wsadu babeczkowego, który akurat zaplanowaliśmy, lub po prostu mieliśmy w lodówce nocną - nieodparcie babeczkową porą!
- świetnym dodatkiem jest również serek ricotta lub mascarpone lub jeszcze popróbuję z tłustym twarogiem, który mieszamy z zawartością torebeczki cukru waniliowego i dajemy kleksa do wnętrza. Najlepiej jest przykryć szczelnie tegoż kleksa, żeby zawartość nie wykipiała poza naszą fajną babeczkę - siostra mi tak radziła, ale i tak za pierwszym razem nie dość szczelnie przykryłam warstwą czekoladową i wypłynęła cenna zawartość, którą - rzecz oczywista, spożyłam wprost z blachy za pomocą kończyn górnych;)
- następnym murowanym efektem smakowym jest zagłębienie w środku dowolnego owoca, ja uwielbiam truskawki i dodałam je do pierwszej historycznej produkcji babeczkowej
- o innych świetnych pomysłach smakowych jeszcze zapewne doniosę, wraz z dalszymi próbami nad bronią babeczkową..
Cóż, pisałabym z wielką błogością o sztuce babeczkowej jeszcze ze dwie lampki wina, ale ta jedna musi mi na razie wystaczyć, bo Hello Kitty się skończyło i już się zmywam.. AAAAAA
ps. zapomniałam napisać co za sztuki wykonałam - są to babeczki składające się z kolejnych warstw:
jasna baza, serek maskarpone, w to upchnięty kawałek czekolady o nadzieniu truskawkowym, wraz z kawałkiem truskawki, to pokryte warstwą czekoladową i czerwoniasta truskawka na wierzch... hmmm, dla dzieci wersja bez owoców, boże zmiłuj się nad ich ubogością kubków smakowych - bo nie wiedzą co tracą:)
.. to jeszcze pół lampeczki i do obierania ziemniaków - mąż smakuje się w śledziach - myślę że i na taki smak babeczkowy przyjdzie pora! BON APETIT
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
poczatki siostrzano-lizbońskie
Na dobry początek powiem: Witam wszystkich, którzy są ciekawi innych ludzi - a fajnych babeczek w szczególności! Jestem na progu nowego.. pamiętam o starym i ciekawa jestem jutra, ale to o DZISIAJ chcę mówić. Dzisiaj postanowiłam zrobić BLOGA i nie tylko. Mam plan napisany na kartce podkładce z knajpy, na której zaczęłam dziś spisywać z siostrą pomysły na babeczki, fartuszki, serwetki i papilotki.. jeszcze zapisałam przepis, ten najlepszy, bo od siostry - mistrzyni babeczkowej, czyli mistrzowskiej babeczki.. Aha - przepis na co zapytacie? Na babeczki. Bo chcę zostać babeczkową mistrzynią w Koninie i już nie mam odwrotu, pisząc te słowa, za które mnie trzymajcie i nie puszczajcie, to i ja nie odpuszczę tego świetnego pomysłu, powstałego z emocji, i chęci odczuwania i sprawiania przyjemności! Niech się stanie BLOG FAJNEJ BABECZKI!
Subskrybuj:
Posty (Atom)