Marzymy latami o swoich miejscach nieodwiedzonych, a w sercu wyciśniętych do krwi, wydeptanych w kącie, z twarzą ukrytą w dłoniach; kiedy źle, kiedy pada, kiedy nie wiemy jaki kolejny cel obrać, żeby był SENS. Te miejsca są magicznymi słupami milowymi, które wyznaczają szlak naszej pielgrzymki do ziemi świętej-obiecanej, pielgrzymki na kraj świata i do końca świata. Nie cel jednak, a DROGA daje nam spełnienie, radość, zadowolenie i spokój. Stąd słupy milowe, jak czakramy ziemi dają nam energię i wyznaczają rytm bycia. Te marzenia dotarcia w jakieś miejsce raz się spełniają, innym razem pozostają tylko pinezką na mapie. Kiedyś ważniejsze dla mnie było realizowanie tych marzeń, dziś widzę, że to fakt posiadania marzeń, pielęgnowania ich i znajdywania możliwości poszerzania horyzontów, dzięki nim, jest kwint-esencją.
Usiądźmy zatem wygodnie i napijmy się naparu z naszych marzeń i PODZIĘKUJMY SOBIE, że je mamy. A z czasem one się odwdzięczą:)
środa, 25 lipca 2012
poniedziałek, 23 lipca 2012
to nie je bajka
"Rewanż"
"ten gostek nie mógł pokonać Jigni",
"nie można przegrać z takimi kolesiami",
"niestety ostatnio nie było żadnych turniejów",
"strzelamy bąbelkową folią",
"pokonam cię w rysowaniu trójkątów",
"zaczyna być nudno" - narasta napięcie i oczekiwanie na walkę, bitwę, turniej, pojedynek..
"mówią, że jesteś najsilniejszy na świecie",
"chcę się z Tobą zmierzyć, to jest wyzwanie!",
"zacznijmy walkę!" - bing, bung, trzask, prask... rozpoczyna się bajka dla dzieci.
Walka, ambicje, zadawanie bólu, poniżanie i unicestwianie, na końcu triumf siły i sprytu, i odgrażanie się pokonanych, że jeszcze się odegrają.
Dlaczego jedni uwielbiają walkę, starcia, agresję i się tym upajają, a inni czują odrazę, unikają i odcinają od tej ciemnej strony ludzkości. Którzy z nich mają rację - czy ci którzy chronią życie, szanują drugiego człowieka i każdą inną istotę żywą, czy może wojownicy, których celem jest posiadanie i unicestwianie innych istnień dla swoich potrzeb.
Dlaczego całe narody, ba! kontynenty cierpią, bo tam panuje ciemna strona człowieczeństwa. Cierpienie słabych i bezbronnych jest tak codzienne, że przestaje być cierpieniem, a okazuje się być życiem normalnym, tylko krótkim, pełnym bólu i rozczarowań. Dzieci zazwyczaj nie zdążą dorosnąć bo inni, starsi robią to za nich, bo i ich, wcześniej to samo spotkało. Kobiety nie wiedzą czym jest przyjemność "tam w środku", a mężczyźni nie potrafią płakać.
Egoizm czy altruizm, ying czy yang, dobro czy zło. Mamy wybór? czy to historia i doświadczenia naszych przodków nas predestynują w określoną stronę - ciemną lub jasną?
Niech stanie się jasność.
"ten gostek nie mógł pokonać Jigni",
"nie można przegrać z takimi kolesiami",
"niestety ostatnio nie było żadnych turniejów",
"strzelamy bąbelkową folią",
"pokonam cię w rysowaniu trójkątów",
"zaczyna być nudno" - narasta napięcie i oczekiwanie na walkę, bitwę, turniej, pojedynek..
"mówią, że jesteś najsilniejszy na świecie",
"chcę się z Tobą zmierzyć, to jest wyzwanie!",
"zacznijmy walkę!" - bing, bung, trzask, prask... rozpoczyna się bajka dla dzieci.
Walka, ambicje, zadawanie bólu, poniżanie i unicestwianie, na końcu triumf siły i sprytu, i odgrażanie się pokonanych, że jeszcze się odegrają.
Dlaczego jedni uwielbiają walkę, starcia, agresję i się tym upajają, a inni czują odrazę, unikają i odcinają od tej ciemnej strony ludzkości. Którzy z nich mają rację - czy ci którzy chronią życie, szanują drugiego człowieka i każdą inną istotę żywą, czy może wojownicy, których celem jest posiadanie i unicestwianie innych istnień dla swoich potrzeb.
Dlaczego całe narody, ba! kontynenty cierpią, bo tam panuje ciemna strona człowieczeństwa. Cierpienie słabych i bezbronnych jest tak codzienne, że przestaje być cierpieniem, a okazuje się być życiem normalnym, tylko krótkim, pełnym bólu i rozczarowań. Dzieci zazwyczaj nie zdążą dorosnąć bo inni, starsi robią to za nich, bo i ich, wcześniej to samo spotkało. Kobiety nie wiedzą czym jest przyjemność "tam w środku", a mężczyźni nie potrafią płakać.
Egoizm czy altruizm, ying czy yang, dobro czy zło. Mamy wybór? czy to historia i doświadczenia naszych przodków nas predestynują w określoną stronę - ciemną lub jasną?
Niech stanie się jasność.
środa, 11 lipca 2012
czereśnie, jagody, maliny - letnie dziewczyny
Lato szumi drobnymi listkami brzozy i wieje zapachem rozgrzanej ziemi
porośniętej łąką wszelaką, w ustach mam smak czereśni, a na policzkach
buziak pożegnalny od mojej siostry. Miałyśmy fajny letni czas razem,
który dobiegł nieubłagalnie końca. Dzięki siostra za przepojenie mnie na
powrót wiarą w dobre intencje i happy endy, a przede wszystkim za
uskrzydlenie mnie i danie mocy do przelatywania ponad!
Jak człowiek za ciężki od nadmiaru własnych myśli, to ciągnie brzuchem po ziemi i obija się to-tu-to-tam rozdzierając kolana i łokcie. A do życia dystansu potrzeba, spoglądania na sprawy z odległości niezaburzającej jasnego oglądu. To jasna strona życia właśnie, jedyna droga ku Bogu i doskonałości.
..A tu właśnie za oknem niesamowity spektakl przyrody się rozgrywa - słońce pada ogromnymi kroplami ciepłego deszczu.. hmmm jak tu nie kochać!
Jak człowiek za ciężki od nadmiaru własnych myśli, to ciągnie brzuchem po ziemi i obija się to-tu-to-tam rozdzierając kolana i łokcie. A do życia dystansu potrzeba, spoglądania na sprawy z odległości niezaburzającej jasnego oglądu. To jasna strona życia właśnie, jedyna droga ku Bogu i doskonałości.
..A tu właśnie za oknem niesamowity spektakl przyrody się rozgrywa - słońce pada ogromnymi kroplami ciepłego deszczu.. hmmm jak tu nie kochać!
Subskrybuj:
Posty (Atom)