czwartek, 25 kwietnia 2013

Wiosenne porządki


Wiosna, wiosna ach to ty! Wreszcie nasz las, już można go spowrotem zasiedlić.  Zima długo trzymała nasz domek w swoim władaniu. Uczynili to również na długim i śnieżnym przedwiośniu złodzieje-złomiarze. Dlatego zamiast się cieszyć, relaksem w hamaku, trza się brać za kładzenie na nowo instalacji wodnej i wymieniać dach. Cóż, złomiarze wyrwali swoje pięć groszy, wycinając rurki miedziane i zabierając wszystko co metalowe, łącznie z kranami, a przy okazji nadepnęli na wydelikacony przez mech i czas dach, który się załamał. I koszty gotowe. Ale cóż, ten co ma musi się liczyć z amortyzacją, fachwowo to ujmując. Mój mężczyzna na szczęście jest sprawny, a nawet zarażony pasją do takiej roboty, więc działa dziarsko, a nawet kropelkami potu pod nosem czasami. Mi pozostaje obsługa garkuchni  (w postaci grilla zazwyczaj)oraz sprzątanie, które do moich pasji nie należy. Właśnie mała chwila na kawkę po niekończącym grabieniu igliwia. A potem biorę się za powierzchnie bardziej płaskie, znaczy za dom.  A może jednak chwilka w hamaku.. nie zaszkodzi, a pomóc może. Woda się zagotowała, więc idę sobie do świata pachnącego lasem, kominkiem i brzmiącego chórem ptaków i krzykiem  przelatujących w tą i spowrotem gęsi (nie mogą się zdecydować na lokum, czy co? – przecież nie ma piękniejszego miejsca!).