niedziela, 22 grudnia 2013

dla Ciebie Kochana Córeczko!

Mam taki plan już od dłuższego czasu, żeby nadrobić te wspomnienia, których nie zapisałam o Tobie, bo byłam bardzo zajęta dwójką malutkich dzieci, Tobą i Twoim malutkim jeszcze i wymagającym równie dużej, jeśli nie większej uwagi, braciszkiem. Gdy Jasiu był tyci, był pierwszy i pilnie notowałam jego PIERWSZE w specjalnek książce. A Twoje PIERWSZE Kochana Córeczko uciekły i rozmyły się jak resztki gwieździstej nieprzespanej nocy wraz z porannym zmęczeniem.

Czas szybko leci, teraz masz już 5 lat. Kiedy to piszę jest czas przedświąteczny, choinka błyszczy się kolorowymi lampkami i bombkami kupionymi przez was razem z tatą, prezenty czekają na zapakowanie, a maszynka do mielenia na mak na makiełki. W domu cicho - nasłuchuję swoich wspomnień o małej Zosi.

Zosiu, jak się tylko urodziłaś przyssałaś się do mojej piersi i nie chciałaś mnie puścić przez całą pierwszą nockę. Potrzeba bliskości była u Ciebie tak silna od pierwszego dnia. Dopiero babcia Ela i ciocia Anetka przyniosły na drugi dzień smoczek z kaczuszką i na czas Twoich drzemek miałaś małego udawacza, w którym się okrutnie zakochałaś i do spania dyduś był niezastąpiony, aż do czasu ukończenia przez Ciebie 2 latek. Wtedy "prawie" sama, rozsądnie zrezygnowałaś z małego uzależniacza. Zaznaczam rozsądnie, bo Ty moja droga kobietko, od zawsze miałaś taki zmysł rozsądku i poukładania. Była z Ciebie zawsze bystra obserwatorka i bezkonfliktowa towarzyszka zabaw, no i przede wszystkim "Mamy Tulitko". Zawsze na moje pytanie - "kto jest mamy tulitkiem?", podnosiłaś rezolutnie główkę i patrząc ufnie swoimi wielkimi niebieskimi oczami mówiłas z rozanielającym uśmiechem: - Tutaj!. Cudnie jest to słyszeć trzymając Cię w objęciach do dziś i mam nadzieję, że jak najdłużej:).

Pamiętam taką scenę - samą słodycz, jak zasnęłaś na huśtawce ogrodowej, w ciepłe letnie popołudnie, osłonięta nieco od przebijającego gdzieniegdzie leniwego słońca. Nie potrzebowałaś żadnego przykrycia, ciepłe bodaj lipcowe powietrze okrywało Cię miękką kołderką utkaną z puchu skrzydeł anielich, które otaczały Cię swoim opiekuńczym nimbem ze wszystkich stron. Mam to przed oczami: mała, bezbronna istota, taka nieodgadniona w swoich zamiarach i tak bezwiednie zatopiona w zachwyconym matczynym spojrzeniu.

Widzę Cię jak mając jakieś dwa latka leżysz razem z bratem przed telewizorem na uwalonym na dywanie cielsku Arisa, naszego psa. Aris świetnie zaakceptował dwoje nowych członków stada i byliście naprawdę fajną zgraną trójeczką, z którą było co robić. Na przykład brałam Ciebie w wózeczku, Jasia na rowerku popychanym i Arisa na smyczy do lasu na końcu ulicy. Ale zanim docieraliśmy do oazy spokoju musiałam się nieźle namęczyć, żeby utrzymać 20kg umięśnionego amstaffa na smyczy szczekającego na inne psy na ulicy, pchając jednocześnie i wózek i rowerek! Arisa możesz nie pamiętać, bo wkrótce potem odszedł w towarzystwie burzy z deszczem i tęczy.

Super szybko uczyłaś się stawac przy różnych meblach, ale ulubionym twoim oparciem był stoliczek zabawkowy, na którym były róźne błyskotki. Chodziłaś wokół niego dumna jak paw, że już nie musisz za rączkę. Całkowicie sama zaczęłaś chodzić w wieku ok 11 miesięcy.

Potem była pora na przedszkole. Ponieważ Jasiu już tam chodził, Ty też nie miałaś obaw przed pierwszym dniem. Jednak, jak się okazało, nie było to tak łatwe w praktyce. Po pierwszym radosnym dniu, uległaś presji innych wyjących kolegów i koleżanek z grupy. To było pobojowisko i nie dziwię Ci się, że nie chciałaś zostawać w tej Straży Pożarnej, Przez pierwszy miesiąc syreny nie ustawały, i Ty bidulko też płakałaś, a ja razem z Tobą. Oczywiście mój płacz z żalu zaczynał się tuż po zamknięci za sobą drzwi, a wzmagał się kiedy idąc wzdłuż budynku ciągle, słyszałam Twój szloch za mamą. Ponoć tak już jest że dzieci płaczą, ale mam wrażenie że po prostu za wcześnie jest oddawać trzyletnie dziecko do przedszkola. Ty Kochana , na szczęście dałaś radę szybko się przystosować i wkrótce utworzyłyście super trójcę wraz z Amelką i Dominiką.

Jesteś moją gwiazdeczką, jak coś zapodzieję to mogę liczyć na to, że gdzieś to zauważyłaś w domu i mi to przyniesiesz, albo że sama z siebie weźmiesz szmatkę i zaczniesz wycierać kurze nie tylko u siebie, ale także u brata w pokoju. Przed spaniem lubisz zrobić porządek i mieć swój ład. Jesteś pokojowo nastawiona do świata, szanujesz ludzi i przyrodę. Uwielbiasz bablać się w błotku i bawić w piasku na plaży. Woda i taniec to Twoje żywioły. Bardzo zainteresowały Cię pozycje jogi i sama podążając za swoim ciałem wymyślasz nowe kształty i je pięknie nazywasz. Ostatnio ustawiłaś się w pozycji srebrzystej choinki! Pięknie malujesz, używasz całej gamy kolorów i tworzysz przemyślane kompozycje.

Masz dar intuicji. Wyczuwasz zmiany nastrojów, potrafisz przytulić i pocieszyć. Czasem mam wrażenie, że czytasz w moich myślach, a kiedyś w wielku 3-4 lat wypowiedziałaś niemal bezwiednie słowo: Bisia, kiedy ja właśnie myślałam o mojej babci!

Jesteś samodzielna. Duma mnie rozpiera i wielkie zadowolenie, kiedy odprowadzam Cię do przedszkola i siadam sobie wygodnie na fotelu, a Ty samiutka przebierasz się w szatni raz-dwa i z promiennym uśmiechem wystrzeliwujesz na schody uciekając przede mną (to taka nasza zabawa z gonienie i szczypanie po tyłku). W tym czasem inne mamy wraz z dziećmi kłębią się w wąskich przestrzeniach między szafkami i majstrują przy tych swoich bałwankach 2 razy dłużej niż ty sama się ogarniesz.

Jednak przy tej całej Twojej niezależności i samodzielności cały czas jesteś moją córeczką, którą się opiekuję i której potrzeby staram się łapać w mig, szczególnie kiedy się źle czujesz, bo jesteś chora albo jesteś rozdrażniona moją dłuższą nieobecnością. Wtedy wiem, że nie ma lepszego lekarstwa niż tulenie się i wspólne zasypianie. Mamy silną więź.

Wkrótce pierwsza klasa przed Tobą. Przedwcześnie, bo Jasiu mógł jeszcze iść jako 7-latek. Ty za chwilę skończysz 6 lat. Czeka Cię zmiana szkoły, przyjaciół i zasad. Wiem, że poradzisz sobie jak zawsze, ale już mi trochę szkoda, że ucieka Ci roczek beztroskiej zabawy na dywanie przedszkola i jeżdżenia wózkami ze swoimi psiapsiółkami. Życzę Ci żebyś spotkałą mądrą Panią nauczycielkę, która będzie dla Ciebie autorytetem, fajne bezpretensjonalne dzieciaki w swojej nowej klasie i czas na zabawę.

Pamiętaj, że ja zawsze będę przy Tobie i dla Ciebie, tak jak moja mama dla mnie:)