wtorek, 26 czerwca 2012

CEL - pal

Mam cel! Uff jaka ulga, zaraz wkładam running shoes i ide na jogging, chociaż running w moim przypadku lepiej pasuje:) Running czyli uciekanie - trochę tak to się zaczęło w zeszłym roku z tym moim bieganiem, że zaczęłam uciekać z domu, wywietrzyć głowę i inne członki ciała obezwładnionego codziennością. Fajnie jest tak biec, aż do utraty tchu - a wtedy wiesz co się dzieje?.. tętno się wyrównuje i oddech też i zaczyna się ten właściwy bieg, sam na sam, noga goni nogę, myśl goni myśl, modlitwa goni Boga, a ja gonię czas, swój czas. Wtedy jest go dużo na tyle, aż sił starczy - zupełnie jak w życiu. Więc biegnę sobie dziś znów, moje buty po kilkumiesięcznym zamknięciu w pudle strachu i niepewności, znów się przydadzą, jeszcze są potrzebne, jeszcze nie idę boso:) biegnę po zdrowie!
Lecisz ze mną?

środa, 20 czerwca 2012

słucham

pyk pyk pyka deszcz od rana i to wcale nie na niehumor, pyka sobie na spokój i wyciszenie. Zmywa wczorajszy kurz po koszeniu trawy i oczyszcza powietrze ze skwaru. Fajny jest deszcz jak się nie jedzie na biwak pod namiotem.. ale jak juz sie jest na biwaku pod namiotem, to deszcz fajnie zatrzymuje czas. Wtedy nic nie trzeba, poza schowaniem się. Można to zrobić z zimnym piwkiem, ale jeszcze lepiej z gorącą herbatą - czerwoną oczywiście w kubku. Kap kap pada na namiot, a my schowani przed złem i beznadzieją koimy nasze zmysły ciepłym naparem. I ta wilgoć wszechobecna jak w łonie matki niemalże i półmrok i beztroskie nicniemuszenie. No, usłyszałam, teraz już na jawie, że zapikało - to zupa daje znać żeby się nad nią zlitować, nie chce być rozgotowana.
Słyszę też jak automat do chleba miesza, aż do szczęśliwego zakończenia, którego owocem chleb nasz powszedni będzie.
Czułam dziś, że trawa, ta cudnie pachnąca zielona świeżoskoszona, po tygodniu w worku nabywa zapach nieświeży, który dał się mi i dzieciom we znaki, jak ją wiozłam w bagażniku na łąkę nadwarciańską.
Codzień widzę błekitne i orzechowe tęczówki moich dzieci i piękne tęczowe obrazki rysowane przez małe rączki.
Dotykam te małe rączki zawsze jak chcę je ochronić przed złem, chwytam w swoją niezadużą dłoń i czuję się ważna i potrzebna.
Moja misja to poprostu być..

poniedziałek, 11 czerwca 2012

ALEŻBYM..

babeczki upiekła i siostrę zaprosiła i jeszcze kilka innych fajnych babeczek, i winko otworzyła i laLuny wymieniła.. A tu moje babeczki rozpierzchnięte jak chmurki po niebie, widać je jak na dłoni, ale razem z nimi usiąść przy stole nie sposób. Spotkajmy się!