Nie jesteśmy wieczni, chociaż większość z nas wierzy w to bardziej niż w Św. Mikołaja, siłę sprawczą myśli, a nawet samego Boga, którym świechtamy na prawo i lewo licząc, że nas uratuje i zbawi od zła które nas otacza, i wybaczy zaniechania dobra, które z wygody czynimy na codzień. Nie uratuje nas nic poza nami samymi. Nie uratuje nas myślenie o jutrze, ani żałowanie wczoraj. Uratuje nas dzisiaj. To jacy jesteśmy dzisiaj, co robimy teraz. Czy patrzymy na ludzi w koło jak na wspaniałe odrębne byty zawierające w swych duszach cząstki boskości, rozpierzchniętej po całym wszechświecie. Czy robimy gesty pozytywne wobec każdego; miłej Pani w sklepie, niegrzecznego klienta w firmie, głodnego kota miauczącego niemiłosiernie za oknem, czy małej mrówki pod naszym butem, którego możemy postawić kawałek dalej.
Czy TU I TERAZ nie jest esencją bycia i czy nie jest najwspanialszym i jednym realnym momentem naszego życia, które przecież może się skoczyć za chwilę.