No to wróciłam.. po tygodniu bez - netu, ale z - wszystkimi fajnymi rodzinno-przyrodniczo-beztroskimi rozmaśleniami . I co? po rozwieszeniu pierwszego z wielu prań, usiadłam do kompa - i co nie wciąga? wciąga to bloggowanie, a przede wszystkim uciekanie w inny swój świat, którym jak się okazuje fajnie jest się dzielić z innymi. Więc tym razem fajnie jest przyznać mężowi rację, że to porywa i zawłaszcza, ale jakaż to przyjemność!
Babeczki w lesie były, czekoladowo-twardawe, bo piekarnik pierwszy raz chyba od wielu lat, a może od zawsze poczuł płomień żywy no i ja od-niepamiętnych-czasów używałam takiegoż, no to się spaliły i co z tego. Ja też troszkę ogorzałam jak i te moje babeczki od słońca, piweczek i związanych z tym wszystkim wybuchów niepohamowanych emocji, a co tam jak ognień i eksplozje to na całego! Fajnie jest tak sobie czasem przyczadzić - nieprawdaż droga czytelniczko? A Ty kiedy ostatni raz czadziłaś i dlaczego tak dawno??:))
czad to jest ten dzisiejszy ksiezyc mega, a przez to woda w Tagu tak niska byla ze jeszcze takiej niskiej tu nie widzialam, ta natura to jednak magia! pozdrowki dla wszystkich czaderek od czaderek trzech!
OdpowiedzUsuńoj wciaga, wciaga, choc dzis akurat cierpie na niemoc tworcza, chyba pojde spac, zamiast grafomanic
OdpowiedzUsuńAneti u nas ksiezyca nie widac- schowal swoj wielki leb za chmurami