środa, 25 lipca 2012

wszędzie dobrze, gdzie jesteśmy

Marzymy latami o swoich miejscach nieodwiedzonych, a w sercu wyciśniętych do krwi, wydeptanych w kącie, z twarzą ukrytą w dłoniach; kiedy źle, kiedy pada, kiedy nie wiemy jaki kolejny cel obrać, żeby był SENS. Te miejsca są magicznymi słupami milowymi, które wyznaczają szlak naszej pielgrzymki do ziemi świętej-obiecanej, pielgrzymki na kraj świata i do końca świata. Nie cel jednak, a DROGA daje nam spełnienie, radość, zadowolenie i spokój. Stąd słupy milowe, jak czakramy ziemi dają nam energię i wyznaczają rytm bycia. Te marzenia dotarcia w jakieś miejsce raz się spełniają, innym razem pozostają tylko pinezką na mapie. Kiedyś ważniejsze dla mnie było realizowanie tych marzeń, dziś widzę, że to fakt posiadania marzeń, pielęgnowania ich i znajdywania możliwości poszerzania horyzontów, dzięki nim, jest kwint-esencją.
Usiądźmy zatem wygodnie i napijmy się naparu z naszych marzeń i PODZIĘKUJMY SOBIE, że je mamy. A z czasem one się odwdzięczą:)

6 komentarzy:

  1. Alez Ty piszesz Jul...jak ty piszesz. Mam gesia skorke jak to czytam.
    Napar z marzen bardzo mi sie podoba, sadze, ze i wywar daloby sie zrobic z tych grubszych:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama czuje sie dziwnie ze TAKIE slowa wychodza spod mych palcy.. mam frajde jak nic!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama czuje sie dziwnie ze TAKIE slowa wychodza spod mych palcy.. mam frajde jak nic!

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja bym sobie zyczyla zeby faceci potrafili cieszyc sie droga a nie skupiac sie tylko na celach celach, nauczmy ich tego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety ten gatunek ma te opcje zablokowane;) ale nie mozna sie tym deneewowac tylko kochac kochac kochac

    OdpowiedzUsuń