czwartek, 5 września 2013

.. no to lecę - o lecie

Zapomniałam już jak miło jest usiąść, a właściwie wyłożyć się na łóżku z ciepłym lapsem na brzuchu i pisać.. pisać co wena ściągnie z eteru. Fajnie sobie chłodkiem leci z uchylonego okna w ten ciepły wrześniowy wieczór, psy odszczekują wieczorne ploty, dzieci śpią, przykryte po uszy kołderkami w owieczki czy żyrafy, a zabłąkany komar głośno bzyczy przy uchu - pac. Chciałoby się powiedzieć chwilo trwaj.
Lato w tym roku tak nas cudnie dopieściło słoneczkiem, a nawet upałem klejąco-rozleniwiająco-rozanielającym. Na te nadchodzące chłody i szarości chcę zostawić  w głowie jak najszczegółowszy i najrealniejszy obraz lata. Kiedy wieczory nigdy się nie kończyły, świersze i inne dzwonki dawały upust swym żądzom, księżycowa bryza dawała wytchnienie upoconym skroniom, a zroszona zimnem butelka kasztelana obiecywała beztroskie otępienie. Rześkie poranki szkliły się rosą od prawie nocnych godzin, a wschody słońca choć niezmienne, były inaczej każdego dnia osnute wstęgami malinowo-brzoskwiniowych chmur. Wczesne słońce, choć nie zawsze podziwiane, codzień pysznie pławiło się we własnym świetle doskonałości. Później przychodziły wesołe wczesne przedpołudnia, kiedy głodne brzuchy budziły śpiące królewny i królewiczów, a wyspane aż do opuchnięcia oczy, otwierały się ciekawe odcienia niebieskości malującej się za oknem. Po małym śniadanku - nieśpieszna kawka z ciachem, potem kąpiele wszelakie, to w jeziorze, to w morzu, albo w słońcu albo w zapachu igliwia na ścieżce leśnej, albo jeszcze w brunatnej Amazonce z Beatą - na stronach jej książek, które cudnie otwierały mi kolejne drzwi do poznania i podróżowania bez ruszania się z miejsca. To lato przyniosło mi również piękny rytuał codzienny - Powitanie Słońca. Wiem, że ta skromna sekwencja ruchów, będzie mi przypominać to lato i dawać energię na każdy dzień, nawet ten najzimniejszy, najbardziej wietrzny i najciemniejszy. DO LATA!

3 komentarze:

  1. Dobrze, że znalazłaś tę chwilę, usiadłaś z ciepłym lapsem na brzuchu (co kolwiek to oznacza)i znów zaczełas pisać, pieknie jak zawsze i nastrojowo i z nutka nostalgii, ale i radoscią cieszenia się chwilą.
    PS Bez kasztelana to nie byłoby to samo lato:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Angie moja Ty wierna czytelniczko.. dziękuję za szybkie zczytanie:) jednak sztuka dla sztuki jest potrzebna, skoro daje tyle przyjemności obu stronom, a tak naprawdę niczego nie powołuje do bytu, chociaż jest twórczością.. hmm filozofia się mi włączyła:) ps. laps to laptop/notebook, komputer przenośny, znaczy - taki kaloryferek z dodatkowymi funkcjami;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a misiem tęskni do polskiej jesieni... rozkolorowionych liści, wilgotnej ziemi i niskich chmur.... i kubka goracej herbaty - a tu skis i susza ;)
    mam nadzieje ze po rozwiazaniu na powrót bede lubila lato...

    OdpowiedzUsuń