Italia – w słodyczy śniadań i intensywności doznań gołych
stóp w październiku, skąpana.
Jest taki moment
kiedy już trzeba te słowa wypowiedzieć, żeby nie stracić tej chwili. To jest
mój moment, bo włoski nadmorski kurort
we wczesnym październiku to raj dla nas ludzi z północy, zachwycających się o
tej porze obfitością grzybów w leśnych ostępach, ubranych na wskroś w ciepłe
kamizelki chroniące przed rześkim jesiennym powietrzem.
Italia pojawiła się na mojej skórze podmuchem ciepłego powietrza
na płycie lotniska, palmami, opuncjami i kwietnymi zaroślami na drodze do
Rzymu, strajkiem kogoś tam w tle i spóźnionym pociągiem z dużą ilością
dojeżdżających do pracy tubylców, ze świecącymi smartfonami przed nosem.
Ciepło to pierwsza, a wolność toostatnia radość z pobytu tutaj. Chociaż pomiędzy tymi
dominującymi doznaniami jest wielka
radość z przebywania w zawieszeniu czasoprzestrzennym z dobrym towarzystwem i widokami i okraszającym
to wszystko trunkiem.
Czyż nie jest to naturalna potrzeba człowieka dotykać gołą
stopą ziemi bez konieczności ubierania jej w najmodniejsze nawet włoskie
kozaki.
Gołe stopy mają tu swoją ojczyznę. Gołe ramiona, od czasu do czasu
okryte szalem od bryzy morskiej, mają tu swój dom. A głowa parująca oparami
kartonowego wina, o pysznym smaku i jeszcze pyszniejszym działaniu, ma tu swoją
spokojną przystań.
Spoglądając z oszklonego balkonu słyszę morze rozbijające fale
w rytmie świata i mojego serca. Widzę
Panią z zakupami, która idzie kilka kroków w kierunku morza, tylko po to żeby
na chwilę zakontepmlować pobliski żywioł i wraca drogą, którą przyszła. Kolejny
dzień z rzędu widzę ogorzałych słońcem Panów w wieku spokojnym, człapiących z
rana w kaloszach brzegiem ich świata, a wieczorem zarzucających wędki z samego
brzegu, chyba tylko po to żeby w spokoju asystować słońcu w przejściu na
antypody. Patrząc na nich mam wrażenie, że ten codzienny spektakl ma miejsce
dzięki ich udziałowi i stanowi ich i
przy okazji naszą świadomą nagrodę.
Chłonąc ciemność rozświetlaną łuną znad miasta, cieszę się,
że słońce właśnie cieszy inne strony i
że mój czas dzisiejszy szczęśliwie dobiega końca. Z uwagą czekam na jutro, na czas pogody,
którą zabieram z sobą.
jeszcze!
OdpowiedzUsuń