poniedziałek, 14 maja 2012

turcja miodem i nutella plynaca.. suonce wodka light i all inclusive w boczki!


Normalnie - nienormalnie, chmury i deszcz w raju. Dobrze, że w raju jest internet nie-pod-chmurką, tylko w wygodnym holu z kawką i miękkimi pufami. No to jestem, w tym raju basenowym dla dzieci i piekle light-drinkowym dla ich rodziców. Oczywiście piekło wcale nie musi być takie straszne, są w nim kuszące chwile siesty popołudniowej, kiedy to dzieci zajęte bajką dają chwilę wytchnienia rodzicom, którzy godzą się - pochodne słowo od godów:) w wąskim łóżeczku w pokoiku dziecięcym. Dzieci mają raj nie tylko basenowy, ale również hamburgerowo-frytkowo-pizzowo-lodowy, no i doborowe towarzystwo internacjonalne, w którym nie ma barier językowych! W rozmowach tutejszych zaprzestałam używania języka ogólnie uważanego za zrozumiały, czyli angielskiego, na rzecz krzewienia naszego polskiego ducha, a co! niech wiedzą skąd pochodzimy, skoro inni mówią w swoich językach, nie zważając na zrozumiałość to i ja mówię do przemiłych obsługujących i pozostałych równie uśmiechniętych czerwonoskórych - dziękuję i proszę bardzo, albo skończyło się! - gdy po 5 minutach stania w kolejce po kawę braknie mleka. Niech żyje język ciała! - mój mąż przynajmniej w tym fakcie się ze mną zgodzi:)
Od babeczek jak i od wszelkich innych zwyczajnych czynności domowych również mam wolne, za to próbuję lokalnych specjałów. W przeciwieństwie do dzieci, które uwielbiają to co znane i przez rodziców zakazywane na co dzień, jem duużo owoców i warzyw - słodkie i orzeźwiające melony, chrupiące jabłka na pół z Zosią, gruszki smakujące dla odmiany dość wytrawnie oraz czasem jak rzucą, truskawki - przesłodkie! Warzywa pyszne pod każdą postacią. Są sałatki, pomidory krojone niefrasobliwie na cztery i grillowane bakłażany, cukinie i papryki. Nie mogę zapomnieć o oliwkach, słonych jak tutejsze morze, albo kwaśnych, bo nadzianych cytryną. Wszystko to można w nieskończoność zagryzać serami bardziej lub mniej słonymi w ziołach i oliwie. Są jeszcze tureckie naleśniki smażone przez panią w białej chuście na głowie, w namiocie przy wyjściu na plaże. Takie proste i nadziane tym co z kuchni zostanie po śniadaniu:) Ja uwielbiam te najzwyklejsze z białym serem, który jest lekko słonawy.. mniam. No a na deser do kawki przesłodkie ciasteczka ala baklawa, pieczone na sto sposobów i smaków, mały kawałek jest tak sycący jak kawał tortu.
Podniosłam oczy znad kompa i co ja widzę! Przeciera się niebo, może jeszcze dziś wskoczymy do basenu.. A już na pewno zajrzymy do baru na małego lajcika;)

5 komentarzy:

  1. wodka light brzmi zachecajaco! a w polaczeniu z miodem i nutella to juz musi byc raj. buzkii z rowniez zalanej suoncem lis Sis

    OdpowiedzUsuń
  2. Ladnie opisujesz nastroj goracych wakacji all inclusive z dzieciarnia, pieknie piszesz o jedzeniu- och, zatopilabym zeby w takim dojrzalym melonie tak zeby sok ciekl mi po brodzie i sklejal palce- mniam!
    Mam nadzieje, ze opalacie sie z rozsadkiem i uzywacie filtrow- u mnie wkrotce bedzie post o filtrach wlasnie i fotostarzeniu:)
    Przyjemnego plazowania!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak kochana! Turcja cieknie po palcach i sie klei.. Rowniez filtrami:) 50 na twarz i 30 na reszte! Ale melony naturalniej sie kleja..

    OdpowiedzUsuń
  4. Zoska w warkoczykach wymiata

    OdpowiedzUsuń