Mam cel! Uff jaka ulga, zaraz wkładam running shoes i ide na jogging, chociaż running w moim przypadku lepiej pasuje:) Running czyli uciekanie - trochę tak to się zaczęło w zeszłym roku z tym moim bieganiem, że zaczęłam uciekać z domu, wywietrzyć głowę i inne członki ciała obezwładnionego codziennością. Fajnie jest tak biec, aż do utraty tchu - a wtedy wiesz co się dzieje?.. tętno się wyrównuje i oddech też i zaczyna się ten właściwy bieg, sam na sam, noga goni nogę, myśl goni myśl, modlitwa goni Boga, a ja gonię czas, swój czas. Wtedy jest go dużo na tyle, aż sił starczy - zupełnie jak w życiu. Więc biegnę sobie dziś znów, moje buty po kilkumiesięcznym zamknięciu w pudle strachu i niepewności, znów się przydadzą, jeszcze są potrzebne, jeszcze nie idę boso:) biegnę po zdrowie!
Lecisz ze mną?
chetnie bym poleciala z Toba, ale do Konina to nie dobiegne :)
OdpowiedzUsuń